Nadszedł czas na przetestowanie maseczki liftingującej, marki 'Bania Agafii'.
Zauważyłam jednak, że maseczka jest dosyć rzadka, jakby 'śliska'...
Więc na pierwszy raz wolałam zmieszać ją z moją ulubioną glinką zieloną Cattier.
Maseczka ogólnie jest dosyć płynna, ciężko mi się ją nakładało na twarz, skapywała, spływała, co doskonale oddaje poniższe zdjęcie:
Zapach jednak jest bardzo delikatny, jak na Agafię, która raczej serwuje nam zawsze kosmetyki o intensywnym zapachu, niekiedy nawet dosyć nachalnym. Zapach kwiatowo-ziołowy. Na twarzy czułam lekkie mrowienie, chłodzenie, orzeźwienie. Specyficzne uczucie, aczkolwiek przyjemne. Po zmyciu maseczki z twarzy, była ona wygładzona i nawilżona.
Składniki: Aqua, Dicaprylyl Et-her, Butyrospermum Parkii Butter, Organic Camellia Sinensis Leaf Extract (organic white tea extract), Persicaria Hy--DROPiper Extract (extract of peppermint herbs), Malva Sylvestris Extract, Citraria Nivalis Extract (extract Cladonia snow), Kaolin, Glyceryl Stearate, Triticum Vulgare Germ Oil, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Parfum
Skład mógłby być nieco bardziej naturalny. Najbardziej chyba drażnią mnie: SCS oraz guma ksantanowa i ogólnie, cała ta końcówka składu... Ale ja ogólnie jestem ostatnio jakaś czepliwa i podejrzliwa jeśli chodzi o Agafię. Zapewne z powodu całej tej burzy jaka powstała wokół tej marki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz