poniedziałek, 28 listopada 2016

Dalsza część współpracy i szczotka Dtangler


Niedawno w Katowicach odbyły się targi fryzjerskie na które zaprosił mnie Przemek, z którym współpracuję w ramach mojego bloga. Jak wspomniałam w tym wpisie, Przemek jest fryzjerem, stosującym w swoim salonie kosmetyki naturalne, które właśnie ja i moje włosy testujemy. Przemek na żywo okazał się świetną, uśmiechniętą, wesołą osobą z poczuciem humoru.




 Jak widać na zdjęciu, zostałam przezeń hojnie obdarzona kosmetykami, które teraz testuję. A że jego kosmetyki, głównie Dancoly, świetnie mi podchodzą i dobrze służą, testuję je z przyjemnością i bez obaw o swoje włosy. Ogromne podziękowania dla Przemka za te wszystkie cudeńka!


DANCOLY SPA to seria kosmetyków z ekstraktami z ziół, kwiatów i olejków. Seria różni się od swoich konkurentów swoim unikalnym efektem terapeutycznym i delikatną kompozycją bez siarczanów i silikonów . Zabiegi od Dancoly SPA uzdrawiają skórę głowy, stymulują wzrost włosów, czynią je mocnymi i błyszczącymi, a fryzjer staje się czarodziejem aromaterapii i SPA.

Zabiegi Dancoly SPA to optymalna formuła energetycznych, odżywczych i stymulujących składników, niezbędnych do ulepszenia struktury wzrostu włosów i spowolnienia ich wypadania. Zabiegi Dancoly SPA łączą w sobie naturalną siłę kwiatów, roślin i dobroczynne działanie masażu. Uzdrawiają skórę głowy, stymulują wzrost włosów, czynią je mocnymi i błyszczącymi, a fryzjer staje się czarodziejem aromaterapii i SPA. Składniki kompleksowego zabiegu SPA w naturalny sposób stymulują fazę wzrostu włosów, to znaczy zmniejszają intensywność ich wypadania; oczyszczają skórę głowy, chronią łodygę włosa przed uszkodzeniami. Po zabiegu włosy zyskują elastyczność, lekkość, blask i zachowują objętość. Zabiegi Dancoly SPA zamieniają strzyżenie i farbowanie w przyjemną ceremonię. Podwyższają pozycję fryzjera i zwiększają emocjonalną więź klienta z salonem.

*

ANGEL PROVENCE - Po długotrwałych badaniach i testach rozmaitych roślin świat ujrzał tę naturalną, organiczną i niesamowitą serię – Angel Provence. Wzbudzając zainteresowanie u coraz to większej i większej liczby fryzjerów, seria ta szybko rozpowszechniła się w ponad 58 krajach, wypełniając ponad 6000 salonów w Londynie, Paryżu, Nowym Jorku i Toronto, Dubaju, Tokio, Hong-Kongu i Szanghaju, Sidney i Auckland, Moskwie, Kijowie itd. W ten sposób, ze znanych na całym świecie centrów mody, produkty Angel Provence dotarły i do Ciebie. „Ekologiczna czystość i naturalność” to dewiza Angel Provance, produktów, które cieszą się poparciem wśród nowoczesnych modnych ludzi.

Angel Provence to 89% naturalnych składników dla zdrowia i piękna Twoich włosów.

Produkty nie zawierają laurylosiarczanu sodu, olejów mineralnych, parafiny, wazeliny, glikolu propylenowego.

Angel Provence to produkty przyjazne naturze, nie testowane na zwierzętach. Aromatu produktom nadają tylko olejki eteryczne.

Aby stworzyć Angel Provence wykorzystaliśmy zaawansowane technologie mikro-molekularne pozwalające na rozszczepienie ekstraktów roślin na mikro molekuły, po to aby zapewnić naszym kosmetykom najlepszą przenikalność i wchłanianie. Najnowsze badania pozwoliły stworzyć efektywne, profesjonalne kosmetyki naturalnymi i przyjaznymi naturze. Po użyciu Angel Provence Twoje włosy będą lśniące, elastyczne i błyszczące.


Zgadnijcie co postanowiłam przetestować jako pierwsze? Owszem, szczotkę Dtangler. Od dawna pragnęłam ją posiąść i oto jest. Piękna, fioletowa szczoteczka. Każdy zachwalał, każdy miłował, każdy polecał na kołtuny i plątające się włosy. Jak się więc u mnie sprawdza?




Przetestowałam na splątanych włosach, po całym dniu spędzonym poza domem. Moja szczotka, o której pisałam tutaj radzi sobie całkiem nieźle, ale jeśli chodzi o Dtanglera, byłam pod sporym wrażeniem. Nigdy nie przekonywały mnie te drobne pręciki bo niby jak miałyby one rozczesać kołtuna? A jednak... Szczotka idealnie leży w dłoni a splątane włosy traktuje bardzo delikatnie i bardzo dokładnie je rozczesuje. Nie szarpie, nie targa, choć mam włosy grube i wolę po niej poprawić jeszcze swoją drugą, większą szczotką. Ogólnie jestem pod wrażeniem. Dtangler milutko mnie zaskoczył!



Pręciki są bardzo miękkie, sprężyste i dlatego nie robią krzywdy skórze głowy.




I jeszcze słówko o myciu szczotek. Szczotki myję szamponem, zawierającym SLS. Przed myciem, dokładnie usuwam włosy ze szczotki, myjąc ją, używam do tego szczoteczki do zębów (oczywiście nie myję nią zębów, mam osobną), bo taka szczoteczka się do tego idealnie nadaje i dociera do każdego pręcika. Na koniec spryskuję jeszcze szczotkę spirytusem, który ma działania odkażające  i odkładam szczotkę do wyschnięcia, kładąc ją pręcikami na chusteczkę, by woda mogła nań spłynąć.




Szampon i spirytus przechowuję w takich oto buteleczkach, które są dostępne w Rossmanie za grosze. Spirytus trzymam w buteleczce ze spryskiwaczem, ponieważ nie odkażam nim tylko szczotek ale też pędzle i inne przedmioty, dlatego wygoda w aplikacji jest pożądana.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz