Venita, tania marka, niby naturalna, niby bezpieczniejsza dla włosów. Dobrze znana przeze mnie, bo zdarzało mi się farbować nią włosy. Tym razem w moje ręce wpadły spraye farbujące włosy.
Spraye te dają efekt koloru na naszych włosach na jeden dzień. Nie niszczą włosów, bo jest plusem. Jedynym plusem. Poza tym, przynajmniej dla mnie, spraye mają same minusy. Brudzą wszystko dookoła, a przy każdym poprawieniu włosów dłonią, kolor na niej zostaje. To samo dzieje się ze szczotką, po przeczesaniu.
Moje włosy są na tyle ciemne, że nie udałoby mi się pofarbować ich od razu na kolor czerwony, więc wolałam pierw użyć koloru białego, co też zrobiłam. Nałożyłam pierw kolor biały, potem czerwony. Ku mojemu zdziwieniu, wyszedł z tego róż, zamiast czerwieni. No cóż.
Jedno pasmo było intensywniej pokolorowane, natomiast na końcówkach planowałam zrobić sobie czerwone ombre, którego totalnie nie widać.
Włosy strasznie mi się splątały. Stały się sztywne i twarde, jak po paru warstwach lakieru do włosów. Nie mogłam ich rozczesać, ani wyczyścić po tym szczotki.
Nigdy więcej.
Cena: 8-12 zł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz