Oba zostały przetestowane i w końcu mogę wydać na ich temat swoją opinię.
Zacznę od PuroBIO.
Kupiony jakiś czas temu w BioOrganice, obecnie już się niestety kończy. Uważam, że jest to na prawdę ciekawy produkt. Jest naturalny, organiczny, wegański i certyfikowany. Odcień bardzo jasny, a dodatkowo opakowanie jest bardzo wygodne, bo wystarczy tubkę lekko ścisnąć, by wydobyć produkt. Korektor ma odpowiednią konsystencję i bardzo łatwo się go aplikuje. Nadaje się do aplikacji zarówno na podkład jak i pod niego, nie zasycha szybko, więc można produkt dołożyć lub zastosować drobne poprawki. Bardzo dobrze kryje też niedoskonałości i dobrze stapia się z ciemniejszym kolorem podkładu czy skórą. Bardzo dobre krycie. Bardzo dobrze współgra z beautyblenderami i gąbkami do nakładania podkładu. Dogaduje się też z palcami. Cena to około 40 zł.
Z Laverą niestety jest inaczej i trochę się zawiodłam.
Podkład niewiele droższy od PuroBIO, a niestety jakościowo nieco gorszy. Przede wszystkim, ma bardzo słabe krycie. Niedostatecznie kryje zarówno cienie pod oczami, jak i niedoskonałości. Odcień niby najjaśniejszy, aczkolwiek jest dość specyficzny. Bardzo szybko zasycha i nie nadaje się na stosowanie na podkład, a jedynie na krem. Stosowany na podkład, zaczyna go rozmazywać. Kolejną wadą jest opakowanie - trzeba cały czas dokładać produkt, wybiegając go z buteleczki. Krycie bardzo słabe, praktycznie go nie ma. Nie dogaduje się ani z palcami, ani z beautyblenderami.
Jak widać, jeśli chodzi o tę dwójkę, zdecydowanie wygrywa korektor z PuroBIO.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz